|

Wasze hity

  1. Reset
  2. Czarna wdowa
  3. Na rauszu
  4. Cruella
  5. Nomadland
  6. Co w duszy gra
KEI

Kina są znów otwarte !

Po przerwie związanej z pandemią kina były zamknięte od 20 marca do 21 maja 2021. Od 21 maja niemal wszystkie kina studyjne oraz sieć Helios są znów otwarte. Sieci Cinema City oraz Multikino otworzyły swoje kina 28 Maja.

Za wszelką cenę

Million Dollar Baby
Reżyseria: Clint Eastwood

Repertuar filmu "Za wszelką cenę" w Trójmieście

Brak repertuaru dla filmu "Za wszelką cenę" na dziś.
Wybierz inny dzień z kalendarza powyżej.

Plakat filmu Za wszelką cenę
Tytuł oryginalny: Million Dollar Baby
Czas trwania: 147 min.
Produkcja: USA , 2005
Premiera: 18 lutego 2005
Dystrybutor filmu: Best Film

Reżyseria: Clint Eastwood
Obsada: Hilary Swank, Clint Eastwood, Morgan Freeman

Gwiazdorsko obsadzony - Hillary Swank, Clint Eastwood, Morgan Freeman - i reżyserowany przez Clinta Estwooda (Oscar za reżyserię), ZA WSZELKĄ CENĘ to dramat o kobiecie, która próbuje osiągnąć sukces jako zawodowy bokser. Film wymieniany jako jeden z głównych kandydatów do Oscarów 2005 w kategoriach: najlepszy film (Clint Eastwood), najlepszy reżyser (Clint Eastwood), najlepsza aktorka pierwszoplanowa (Hillary Swank), najlepszy aktor drugoplanowy (Morgan Freeman).



Średnia ocena: 5.0
rating 5.0 rating 5.0 rating 5.0 rating 5.0 rating 5.0 rating 5.0 rating 5.0 rating 5.0 rating 5.0 rating 5.0
Oceniono 2169 razy. | Oceń film

Wasze opinie

Maciek 11. marca 2005, 16:09

jeszcze o filmie
Dzięki Alinko. Pozdrawiam ;-). Stary faktycznie do końca nie załapał o co chodzi.
A przy okazji - stary. Wyglądasz mi na niezłego frustrata. Może dopuściłbyś myśl taką, że ten świat jest dlatego taki wielki, aby dla każdego znalazło się w nim miejsce. Każdy sam wie, czego chce. Dlatego nie nazywaj Maggie głupią (tą wypowiedzią sprowokowałeś moją reakcję). Oczywiście że masz rację, że najważniejsze są bliskie osoby, rodzina. Ale nie można kogoś osądzać z pozycji ciepłych kapci siedząc sobie wygodnie i moralizując. A wracając do Maggie - robiła to co robiła przede wszystkim dla siebie, a przy okazji dla rodziny. Można myśleć, że skoro rodzina nie chciała jej taką, jaką była, próbowała w inny sposób. Wydaje mi się, że jednak było inaczej - wreszcie zajęła się sobą, swoimi marzeniami. Choć tego do końca nie wiemy.
I jeszcze raz powtórzę - co by się stało, gdyby Maggie wygrała? LOS akurat sprawił że stało się inaczej. Ale ty nie rozumiesz, że ona ryzykowała, chciała coś zdobyć. Równie dobrze mogłaby jej spaść cegła na głowę czy mogłaby mieć wypadek samochodowy - i też by na tym zakończyły się jej marzenia o bliskości z drugą osobą. I takich ludzi powinniśmy szanować i cenić, bo robią to, na co większość z ludzi by się nie zdobyła bo się boi, bo im się nie chce (wybierz sobie coś dla siebie).
A nawiasem mówiąc - nie wiem co masz na myśli mówiąc, że straciła szansę na zbliżenie się do trenera. Moim zdaniem byli ze sobą tak blisko, na ile się tylko da. Mieli mało tych chwil, ale to były autentyczne relacje wspaniałych ludzi, szczere i głębokie.
A jeżeli chodzi o twoją osobistą dygresyjkę: nie będę zniżał się do twojego poziomu inwektyw, ciekawi mnie mnie jedynie skąd się znamy. Jeżeli jednak się nie znamy, to nie żałuję.

groszek 11. marca 2005, 11:19

naprawde dobry
Eastwood po raz kolejny udowadnia ze z prostej historii potrafi zrobic naprawde swietne kino ktore faktycznie czlowiekiem rusza, szacunek

Anka 11. marca 2005, 9:50

Baardzo dobry film...
bylam wczoraj i bardzo mi sie podobal.Acha - zgadzam sie z Mackiem - stary - to chyba ty nie zrozumiales sensu tego filmu, bo on wlasnie pokazuje, ze warto...Pozdrawiam!

misiek 11. marca 2005, 1:32

FENOMENALNY
Dawno nic tak dobrego nie widziałem.

DRACO 10. marca 2005, 23:05

Ogólnie ciekawy
Początkowo film wydaje się smętny.
Akcja rozwija sie bardzo wolno i mało ciekawie.
Dopiero końcowka filmu nabiera sensu całości,
czyniąc ten film ogólnie udanym.
Gdyby nie zakończenie to żalowałbym że poszedlem a tak to nie.

sid 7. marca 2005, 23:54

Genialny
Niewatpliwie nasluzone oscary. Spodziewalem sie czegos w stylu Karate Kid 4. A tu niespodzianka. I to jak miła :> naprawde polecam! Genialny!

GeRTRUDA;)) 7. marca 2005, 12:15

MOJAmiloscMOJAkrew!!! :))
..zgubilam 3.lzy.
poprostu albo i nie<tylko?> rozkmin ta cene!!
(...)

stary 4. marca 2005, 22:17

...
...i jeszcze jedno bardzo popieram ludzi z pasja ale film ten wcale nie mowi tylko o tym by walczyc o swe marzenia ale o tym by znalezc "zloty srodek" na pogodzenie zycia rodzinnego z pasja,zeby nie obudzic sie pewnego dnia w szpitalu samotnym,chorym i nieszczesliwym,bo wtedy same sukcesy nic nie daja ani radosci ani ukojenia,wazne jest by miec drugiego,oddanego czlowieka,ktory pomoze przejsc przez bol i cierpienie! A Maggie nie zauwazyla chwili kiedy zblizyla sie do swego trenera,uciekl jej najwazniejszy moment w zyciu kiedy mogla miec kogos tylko dla siebie takiego jak ona i dlatego ze nie wiedziala jak kochac i to okazywac czula sie tak samotna i bezradna!

stary 4. marca 2005, 22:07

Macku,drogi Macku... co ty bredzisz
Ciesze sie bardzo ze jestes czlowiekiem z pasja /gratuluje/ ale moze do tego nauczylbys sie czytac tekst ze zrozumieniem,bo na razie cieniutko ci to idzie! Powymadrzales sie tu ,politowales sie ale nic nie dotarlo do ciebie z tego co mialem na mysli,czyzbys tak bardzo dazyl do spelnienia swej "pasji" ze zapomniales myslec?! Czy ja napisalem ze posiadanie pasji jest zle? Przeciwnie skrytykowalem opinie innych,ktorzy wypisywali tu jakies pierdoly o spelnionych czy tez niespelnionych marzeniach!Napisalem i specjalnie dla ciebie powtorze w zwolnionym tlumaczeniu ze Maggie glupio zrobila bo jak sam napisales /i ladnie sobie zaprzeczyles/ ona chciala tego sukcesu nie tyle dla siebie ile dla swej durnej rodziny,chciala kupic ich milosc za sukces i tak to sie wlasnie skonczylo. Zwrocilem tez uwage na aspekt milosci piszac ze trzeba o nia walczyc poki sie da a Maggie tego nie zrobila ani w stosunku do rodziny ani do tej drugiej polowy ktora byl jej trener /tlumaczenie specjalnie dla macka :druga polowa w sensie niedopowiedzianym! czytaj: ukochany lub przyjaciel/ Nie chciala zyc chocby dla niego,on przeciez tez stal sie jej -mozna powiedziec - "przyszywana" rodzina,ktora przez glupote stracila bo mogla wczesniej kto jest dla niej wazny i komu na niej zalezy! I po ostatnie to zle zrozumiales cala forme mojej poprzedniej wypowiedzi,bo ja nie skrytykowalem filmu ale smieszne opinie i komentarze na jego temat ludzi ktorzy wymyslaja jakies dziwactwa o sztucznosci tego filmu,o anty pasjach i o spelnianiu marzen,a tymczasem ta fabula i jej przekaz jest duzo prostszy,ale najpiekniejszy jaki moglby byc! a to moja osobista dygresyjka do Macka; NIE PROBUJ BYC MADRZEJSZY NIZ JESTES,BO TO JEST SMIESZNE!!! Pozdrawiam!

iimm 4. marca 2005, 22:01

super
nareszcie Oskara dostał film, który w pełni na niego zasłużył !!! :)

Maciek 4. marca 2005, 12:30

do starego
Stary, chyba jesteś bardzo nieszczęśliwym człowiekiem. Współczuję. Oczywiście, nie każdy musi mieć pasję, ale niektórzy mają i nikt poza nimi nie rozumie, jak to jest, jak się człowiek dla tego poświęca, jakie to jest wspaniałe uczucie. Tak, stary, nie potrafiłbyś jak Maggie. Niestety. Ale nie musisz i nikt w tym i ja za to cię nie będzie potępiał. A co ona miała robić? Zakasać rękawy i zmywać gary w prowincjonalnej spelunie? Chciała się wyrwać i wielka jej za to chwała. Rodzinę widziałeś jaką miała. ONA TO CO ROBIŁA ROBIŁA NIE TYLKO DLA SIEBIE ALE TAKŻE DLA NICH. A wracając do filmu - chyba nie zauważyłeś relacji między Maggie i trenerem - moim zdaniem to osoby, zagubione trochę w świecie, nie mogące odnaleźć własnego języka z rodziną, ale mające wielką pasję i właśnie przez tę pasję WZAJEMNIE SIĘ ROZUMIEJĄ I ODNALAZŁY SIEBIE NAWZAJEM. Tak więc, stary, jest coś, co przeoczyłeś. Może nie jest to romantyczna miłość, nie wiadomo do końca co grana przez Eastwooda postać czuje do Maggie - czy jest ona dla niego namiastką córki, której nie może odnaleźć, czy też może - kobiety, z którą chciałby być (może żona nie rozumiała jego namiętności do krwawego sportu - tym samym nie rozumiała jego). Być może to drugie, nie wiemy, bo film się kończy i to nie dlatego, że Maggie przeliczyła się z siłami tylko LOS tak sprawił. I tego chyba nie rozumiesz. Jest to mimo wszystko optymistyczny (w każdym razie dla mnie) film o tym, że warto być zaciętym i nie rezygnować z własnych marzeń. O tym, że każdy może i powinien decydować o sobie. O tym, że niektórzy ludzie są pozbawieni ducha a niektórzy wręcz przeciwnie. Oczywiście, że film trochę gra na emocjach, że trochę spłaszcza niektóre rzeczy - ale jeszcze nie widziałem IDEALNEGO pod każdym kątem filmu. Pozdrawiam wszystkich ludzi mających PASJĘ i rozumiejących Maggie. Ciebie też pozdrawiam. Może kiedyś ją odnajdziesz.

stary 4. marca 2005, 6:52

Utopia
Fim ten nie jest nastawiony na efekt,którym maja byc lzy widza i jego przemyslenia typu "jaka Maggie byla biedna,nieszczesliwa i jak bardzo skrzywdzona przez los,rodzine itp. itd." A dlaczego nikt nie mowi ze Maggie byla poprostu glupia!!! Tak,glupia,bo jak mowi tytul filmu chciala czegos "za wszelka cene"bez zastanowienia sie czy to ma sens i zaplacila za to TA najwyzsza cene.Piszecie tu o jakichs marzeniach do ktorych trzeba dazyc pomimo wszystko,piszecie o wieloaspektowosci tego filmu,o przegranej z kretesem i o wielu innych bzdurach.Chyba chcecie dopatrzec sie w tym filmie wiecej niz sam Estwoood?! Ten film nie ma byc ani wieloaspektowy ani wyciskajacy lzy,ani pokazujacy ze dazenie do niektorych marzen konczy sie tragicznie w skutkach! Film ten przekazuje prosty moral NIE WARTO ZAPYCHAC PUSTKI PO RODZINIE JAKIMIS SUKCESAMI,NIE MOZNA TEZ UDOWADNIAC RODZINE SWEJ MILOSCI BYCIEM NA SZCZYCIE,BO LUDZIE SA Z NATURY INTERESOWNI I NIEWDZIECZNI! ZAMIAST WALCZYC ZA WSZELKA CENE O TYTULY I NAGRODY TRZEBA POPROSTU POWIEDZIEC BLISKIM KOCHAM WAS, JEST MI BEZ WAS CIEZKO! NALEZY WALCZYC O MILOSC RODZINY I MOZE DRUGIEJ POLOWY [KTOREJ TU ZABRAKLO] ALE NIE NA RINGU I NIE KUPUJAC ICH SOBIE ZA PIENIADZE! BO CHWALA I BYCIE NA SZCZYCIE SZYBKO SIE KONCZY A MILOSC ZOSTAJE!!! A i jeszcze jedno ten film nie jest pozbawiony realizmu bo wielu ludzi nie potrafi dogadac sie z rodzina i wrocic do niej tak poprostu,czestokroc rzucaja sie wpierw w jakies glupie proby osiagniecia czegos bo mysla ze wtedy rodzina przyjmie ich lepiej ,probuja wlasnym sukcesem przekupic swoja rodzine,a pozniej tak to sie konczy.jestesmy zwyczajnie glupi bo chcemy osiagac rzeczy trudne i czesto dla nas nie wskazane,tylko dlatego bo z dumy odpowiednio wczesnie nie potrafimy powiedziec przepraszam ani kocham cie swym bliskim!!! A w tym filmie nie potrafila tego ani Maggie ani jej rodzina,i to jest jedyna dwuznacznosc tego filmu!

WB. 4. marca 2005, 0:56

swietny, genialny !!!
Film jest po prostu genialny!. Oj.. daaawno, dawno nie bylo w kinie czegos tak dobrego. Uwazam, ze oskar jak najbardziej sluszny.

Sajgon 3. marca 2005, 19:11

Jaka znowu antypasja??!!
Nie dajmy się ponieść chorym emocjom. Oceniajmy film ze względu na jakość a nie narzucone mu przez jego krytyków przesłanie. Osobiśćie jestem przeciwnikiem eutanazji, ale nie przeszkadza mi to docenić produkcji Eastwooda jako dzieła sztuki, bo dobry film jest dziełem sztuki.Nie mam zamiaru bronić Franka, ale broniłbym "Million Dolar Baby" jako filmu. Można go różnie interpretować. W moim odczuciu bohaterka przegrywa z kretesem. Nie odebrałem "MDB" jako jakiejś apologii eutanazji. Eastwood pokazuje jak łatwo doprowadzić do tragedii, jeśli pozostawimy ciężko chorych samym sobie. Bo przecież Maggie tak naprawde nikt nie chce pomóc. Mogłaby żyć bo chciała żyć. Dobiło ją spotkanie z "rodziną", która potraktowała ją tak jak ją potraktowała. Potem nikt nawet nie spróbował sprawić by poczuła sie naprawdę jak ktoś ważny,kto jeszcze dużo może w życiu osiągnąć. Co do postaci księdza, nie zgodze się że jest on idiotą plotącym bzdury. Przynajmniej do mnie jego punkt widzenia najbardziej przemawia. Do Clinta Eastwooda zresztą też, co podkreślił w jednym z wywiadów.

Belfast 3. marca 2005, 15:41

szacuneczek droga Lawo
Chyle czola bo zle cie zrozumialem ale po wyjasnieniach zgadzam sie z toba calkowicie pozdrowki :)

lawa 3. marca 2005, 13:08

Drogi Belfascie
Drogi Belfascie chyba nie zrozumiales mojego tekstu... uderza bezwglednie w "nowy lad" Busha oznacza przeciez walke Eastwooda z wizja przezydenta USA a nie jej afirmacje. Dobrze wiem ze Bush to "religijny prezydent, walczacy z eutanazja..." Mam wrazenie ze film Eastwooda to swoista anty-Pasja, odpowiedz Hollywood na film Gibsona. I dlatego wygral. Ja tam wole "Marzyciela" :)

Belfast 3. marca 2005, 6:27

Lawo trzeba sie znac na polityce
Film na pewno jest wyjtkowy bo porusza serca i nie jest zwyczajnym wyciskaczem lez a Hilarry zagrala bosko,bylem wczoraj i wrazenie nadal trzyma mocno moje mysli, serce, sumienie.. Droga lawo chyba nie znasz sie na polityce piszac takie rzeczy,bo Busz jest republikaninem a dla nich eutanazja czy aborcja nie istnieja i poki oni sa to w usa ustawa regulujaca te dwie sprawy nie ma prawa bytu! Piszesz do tego zeby zaniesc ten film ludziom smiertelnie chorym,ok ale ten film nie stwierdza ze eutanazja to najlepszy wybor, ten film zmusza do zastanowienia sie co wtedy robic.Piszesz tez ze chorym ludziom pozostaje tylko myslenie o swym sukcesie i chwale jakiej przez chwile doznali,to dlaczego oni chca umrzec widac ten sukces tak naprawde nic im nie daje,rozumiesz ten paradoks sytuacji...

lawa 2. marca 2005, 23:44

Wspanialy???
ten film bezbednie trafil w gusty czlonkow Akademii Filmowej, bo bezwzglednie uderza w amerykanski "nowy lad moralny" budowany przez Busha. Wysmiewa inteligentne sama idee Boga, odrzuca jakikolwiek sens cierpienia, kaze plesc bzdury ksiedzu idiocie. Eutanazja objawia sie jako jedyny mozliwy wybor, a zycie czlowieka ma sens tylko wtedy, gdy towarzyszy mu sukces. Kto zostal powalony choroba lub cierpieniem moze jedynie wspominac "dni chwaly". Niech ktos zaniesie ten film do szpitala, gdzie leza ludzie chorzy na raka. Nad ranem bedzie potrzeba kilka nowych trumien. Mister Eastwood, po co komu filmy, ktore zabijaja nadzieje???

Rebeliantka 28. lutego 2005, 21:50

Jestem pod gigantycznym wrażeniem.Jest to z pewnością jeden najlepszych filmów,jaki w życiu widziałam
Genialny.Trudno go określić inaczej.Opowiada o zwycięstwie,dążeniu do celu,wytrwałości,o zwykłych problemach ludzi.Doborowa obsada,świetnie dobrana muzyka i przede wszystkim niezwykły scenariusz z zaskakującym końcem,sprawił,że wychodząc z kina,byłam pod niesamowitym wrażeniem.
Jest to niewątpliwie film trudny,dający do myślenia.
Niewiele jest filmów,które pozwalają śmiać sie,płakać i rozmyślać nad Nim zarazem.Ten właśnie taki jest.Polecam.

mirekwnek 28. lutego 2005, 12:38

MISTRZOSTWO ŚWIATA
juz dawno nie czułem sie tak poruszony jyz minął dzien a ja nadal o nim mysle poprostu cudo .a do oleńki sorki ale chyba nie wiesz oc czym mówisz nigdy nie miałas tak ze mimo beznadziejnej sytuacjii ty o czyms bardzo marzyłas i mimo przeciwnoscdi dązyłas do tego uwazam ze jest to bardzo naturalny film nie wiem gdzie nie widzisz naturalnosci? w tym ze sukces rodzi sie w ciezkich bólach?film mistrzowski

Dodaj nowy komentarz Za wszelką cenę

Twoja opinia o filmie:

Repertuar kin na telefonie

Teraz w kinach

Repertuar Kin

Premiery

21 lipca
16 lipca
9 lipca

Zapowiedzi

Repertuar Kin